ZA KULISAMI

Blisko tona sprzętu: jak budujemy scenę w trzy godziny

· 2 min czytania · Sebastian — Pan Magiczny

Pełna produkcja sceniczna Magiczni SHOW od strony widowni — światło, projekcje i scenografia

Kiedy mówię komuś, że nasz spektakl wozi się w blisko tonie sprzętu, zwykle słyszę: „Tonie? Przecież to magia, nie przeprowadzka“. No właśnie — i jedno, i drugie. Ten tekst piszę ja, Sebastian, czyli Pan Magiczny, bo o kulisach nie wypada pisać z dystansu trzeciej osoby. Zapraszam za kurtynę.

Co właściwie jeździ z nami po Polsce

Scenografia. Nagłośnienie. Światło. Rekwizyty wielkich iluzji — te największe mają rozmiary mebli i charaktery primadonn. Do tego okablowanie, statywy, kufry transportowe i rzeczy, o których widz nie pomyśli nigdy: zapasowe elementy, narzędzia, taśmy. Wszystko to razem waży blisko tonę i musi wjechać, stanąć i zagrać w każdej sali — od auli szkolnej po scenę domu kultury z pełnym zapleczem.

Najzabawniejsze jest to, że im lepiej wykonamy swoją pracę przed spektaklem, tym mniej ktokolwiek ją zauważy. Nikt nie klaszcze dla okablowania. I bardzo dobrze — ono ma być niewidzialne, jak wszystko, co w magii najważniejsze.

Ekipa Magicznych za kulisami przed spektaklem

Trzy godziny przed pierwszym widzem

Montaż to nasz drugi spektakl — ten bez widowni. Wjeżdżamy na salę na kilka godzin przed wydarzeniem i wszystko dzieje się w ustalonej kolejności, bo w tej układance kolejność jest wszystkim: najpierw scenografia i konstrukcje, potem światło i dźwięk, na końcu rekwizyty iluzji — te wchodzą na scenę ostatnie i schodzą pierwsze, z powodów, których, wybaczcie, nie zdradzę.

Potem próba. Sprawdzamy każdy efekt w tej konkretnej sali, bo każda sala gra inaczej: inna akustyka, inna wysokość, inne kąty widzenia z bocznych rzędów. Iluzja, która w jednej sali jest niewidzialna, w innej wymaga przestawienia o metr. Widz w ostatnim rzędzie ma prawo do tej samej magii, co dziecko siedzące na wprost sceny — i to się ustawia właśnie na próbie.

Przygotowania w garderobie — makijaż sceniczny przed spektaklem

Dlaczego nie przyjeżdżamy „z walizką“

Bo różnicę słychać i widać od pierwszej minuty. Gaśnie światło — nasze światło, nie jarzeniówki sali — wchodzi muzyka i sala gimnastyczna przestaje być salą gimnastyczną. Przez ponad 15 lat na scenach kilkunastu krajów nauczyliśmy się jednego: magia zaczyna się zanim wydarzy się pierwszy trik. Zaczyna się od tego, że przestrzeń wygląda i brzmi jak teatr.

Dlatego z Pauliną — Panią Czarującą — uparliśmy się na pełną produkcję, mimo że tona sprzętu to tona sprzętu: pakowanie, rozładunek, montaż, demontaż, często tego samego dnia. Po finale, kiedy widzowie idą po pamiątkowe zdjęcia, technika czeka już na drugi spektakl bez braw — składanie wszystkiego z powrotem.

Chwila oddechu za kulisami — selfie ekipy po spektaklu

Co z tego ma organizator

Spokój. Przywozimy wszystko — scenę zostawiamy taką, jaką zastaliśmy, tylko wspomnienia zostają inne. Od Was potrzebujemy sali, prądu i trzech godzin przed wydarzeniem. Resztę — łącznie z tym, czego nie widać — bierzemy na siebie.

A jeśli chcecie zobaczyć, jak ta tona sprzętu wygląda w ruchu, zdjęcia z produkcji znajdziecie w galerii — albo po prostu przyjdźcie na spektakl. Za kurtyną czeka więcej, niż da się opisać.

Najlepszy familijny spektakl w Polsce.
Dziennik Zachodnio Magiczni SHOW

Więcej niż spektakl iluzji…

Kulisy kulisami — magia działa na żywo.