Dom kultury · Kozienice
Rollercoaster emocji w Kozienicach

W czwartek, 23 lutego, o siedemnastej, wróciliśmy z Martyną do Kozienickiego Domu Kultury imienia Bogusława Klimczuka — dokładnie rok po poprzednim występie w tej samej sali. Tym razem grałem już jako Pan Magiczny obok żony, Pani Czarującej, i to właśnie pod tymi imionami przedstawiliśmy się kozienickiej widowni.
Nazywamy nasz program Magiczni SHOW nieprzypadkowo — to ponad siedemdziesiąt minut, w których emocje, magia i śmiech gonią się nawzajem bez przerwy na nudę. Nie chodziło mi o pokazanie serii sztuczek jedna po drugiej, tylko o otwarcie dzieciom drzwi do naszego świata na scenie, żeby przez te siedemdziesiąt minut same poczuły się częścią tej magii.
Sporo numerów budowałem tak, żeby wciągać widownię bezpośrednio — zapraszałem na scenę i młodszych, i starszych, bo to właśnie ci ochotnicy na chwilę stają się prawdziwymi czarodziejami, a reszta sali kibicuje im jak własnym dzieciom. Po reakcjach, jakie tego wieczoru słyszałem z widowni, wiem, że ten pomysł znowu się sprawdził.
Na koniec, jak zawsze w Kozienicach, zostały wspólne pamiątkowe zdjęcia. Cieszę się, że po roku przerwy mogliśmy wrócić do tej samej sali i tej samej publiczności — to najlepszy dowód na to, że coś, co się tu zbudowało, naprawdę trwa.

