Dom kultury · Pińczów

Czarodziejski wieczór w Pińczowie

Szeroki plan sceny domu kultury w niebieskim świetle z widownią

Do Pińczowa przyjechałem w środę, 29 listopada, na wieczorny spektakl w Pińczowskim Samorządowym Centrum Kultury. Lubię takie wieczorne terminy — sala jest wtedy pełna rodzin, które przyszły już po całym dniu, więc trzeba je złapać uwagą od pierwszej minuty, zanim zmęczenie weźmie górę.

Nie musiałem się długo starać. Widziałem to po twarzach — zarówno dzieci, jak i ich rodziców. To zawsze mnie cieszy najbardziej, bo pokaz, który bawi tylko najmłodszych, a dorośli w tym czasie sprawdzają telefon, nie jest tym, do czego dążę. W Pińczowie tak się nie stało — reakcje szły w obie strony, ze sceny na widownię i z widowni z powrotem na scenę, dokładnie tak, jak lubię, kiedy sala żyje razem ze mną.

Ekipa Pińczowskiego Samorządowego Centrum Kultury podsumowała ten wieczór jednym zdaniem, które zapamiętałem: że był to czarodziejski wieczór, pełen pytań „jak on to zrobił?”. Nie potrafię lepiej opisać tego, co chciałem tego dnia osiągnąć — spektakl zbudowany tak, żeby zostawić więcej pytań niż odpowiedzi, ale zrobiony z uśmiechem, a nie z dystansem.

Zaczynałem tę drogę w Zawierciu, jeszcze jako przedszkolak, który zobaczył swój pierwszy pokaz iluzji i już wtedy wiedział, że chce robić to samo. Wieczory takie jak ten w Pińczowie są dokładnie po to — żeby komuś innemu, siedzącemu dziś na widowni, zapaliła się ta sama iskra.

Tak to wygląda na żywo

Zdjęcia archiwalne z tras Magicznych — klimat 1:1, sala za każdym razem inna.

Więcej niż spektakl iluzji…

To samo może wydarzyć się u Was