Dom kultury · Radomsko

Wakacyjna magia w Radomsku

Pełna scena widowiskowa z efektami świetlnymi Magicznych

Latem 2016 roku odwiedziłem Miejską Bibliotekę Publiczną w Radomsku — jako gość wakacyjnej oferty dla najmłodszych czytelników. Lubię takie spotkania, bo różnią się od typowego spektaklu na dużej scenie: sala jest mniejsza, dystans do publiczności prawie żaden, a to zmienia zupełnie sposób, w jaki buduję cały pokaz.

Nigdy nie robię tam typowego pokazu iluzjonistycznego, w którym patrzy się z boku. Do każdego efektu staram się wciągnąć wszystkie albo wybrane dzieciaki — bo to one, a nie ja, mają być bohaterami tego spotkania. W Radomsku było dokładnie tak: część trików budowałem wokół konkretnych dzieci z sali, które podchodziły bliżej i same stawały się częścią iluzji.

Dzieci to jedna z trudniejszych publiczności, jaką znam — jeśli coś w pokazie nie zagra, od razu to usłyszę, bo ktoś krzyknie, że „coś Panu wystaje z rękawa”. Ale kiedy trik naprawdę zadziała, te okrzyki „łał!” są warte więcej niż niejedne brawa dorosłej widowni. I nieważne, czy gram dla pięciorga dzieciaków, czy dla stu — ten moment zawsze jest tym, o co w tym wszystkim chodzi.

Tamto popołudnie w bibliotece było właśnie taką dawką bliskiego kontaktu z publicznością — bez wielkiej sceny, za to z pełną salą wakacyjnej ciekawości, która jest chyba najszczerszą reakcją, jaką można dostać.

Tak to wygląda na żywo

Zdjęcia archiwalne z tras Magicznych — klimat 1:1, sala za każdym razem inna.

Więcej niż spektakl iluzji…

To samo może wydarzyć się u Was